niedziela, 1 października 2017

Rozdział 1

Brunetka szła przez zatłoczone i zakorkowane ulice miasta. Wracała z pracy, dodajmy do tego, że była to bardzo nudna, papierkowa robota, której miła serdecznie dość, lecz czego się nie robi, by mieć dobre miejsce do życia, nie tonąć w długach i mieć oderwanie od spędzania czasu w domu, w którym trzeba wysprzątać, by było czyściej niż dla samej Perfekcyjnej Pani Domu na "test białej rękawiczki". Przyszła teściowa Abby była bardzo wymagająca i nie ukrywajmy faktu, że nie trawiła narzeczonej najmłodszego syna, z resztą z wzajemnością. Kobiety nigdy nie pałały do siebie sympatią, ale udawało się im zgodzić w pewnych kwestiach.

Kiedy doszła do domu, od razu popędziła do kuchni, gdzie idąc za śmiechem, zastałą Henrego wraz z Avril Callhaunt, której wizyty spodziewała się za tydzień, a nie teraz! To, że była zła, było mało powiedziane, ona była wściekła. Kobieta nienawidziła, gdy ktoś przyjeżdżał na dłużej, nie wtedy, gdy się zapowiedział, ale z zaskoczenia trochę wcześniej lub bez wcześniejszego uprzedzenia o takowych zamiarach. Abby uważała, że "teściowa" idealnie wpasowała się do swojego nazwiska, ponieważ spokojnie można ją "nazwać nawiedzoną".
- Widzę, że już wróciłaś, to mogłabyś się chociaż raz przydać i zrób obiad, przynajmniej w kuchni potrafisz coś zrobić, w porównaniu do Gilly. - powiedziała Avril z cynicznym uśmiechem.Po raz pierwszy kobieta stwierdziła, że młodsza "synowa" robi coś lepiej od tej starszej, którą ona przecież tak uwielbia. - I zrób mi kawy. - Dodała krótko.
 - Już się za wszystko biorę. - westchnęła dziewczyna, kładąc torebkę na krześle.

Po obiedzie młoda Smale zaczęła myć naczynia, a jej przyszła mamusia poszła odebrać telefon od jakiejś znajomej.
- Tak, och, o Boże, o Słodki Jezu!, już włączam. - Słychać było jedynie kawałki rozmowy. - Henry! Włączaj szybko kanał drugi, ważne wiadomości są! - krzyknęła.
- Policja oficjalnie potwierdziła poranne plotki. Z więzienia męskiego o zaostrzonym rygorze w niewiadomy nam sposób zbiegł bardzo niebezpieczny Ojciec Chrzestny, Boss nowej, zjednoczonej Mafii, Harry Styles. Informujemy, że mężczyzna jest na wolności i jest ekstremalnie groźny, prosimy o ostrożność. Jeśli ktoś go zobaczy prosimy o natychmiastowy kontakt pod 911 lub pod numer podany na ekranie. - Gdy prezenterka kończyła swój monolog, Abigail ze strachu upuściła wycierany przez siebie talerz, a w domu rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi. Młoda zaczęła panikować i pod nosem powtarzać "to się nie dzieje naprawdę", "to jest niemożliwe", dziewczyna szybko się przeżegnała i zaczęła wypowiadać szeptem słowa modlitwy: "Ojcze Nasz, któryś jest w niebie...", która została przerwana kolejnym dzwonkiem, gdy reszta domowników patrzyła na nią z dziwną i niezrozumiałą miną, dało się usłyszeć kolejny dzwonek, przez który już zdekoncentrowana Avril ruszyła do drzwi frontowych. Po paru sekundach ciekawe narzeczeństwo pognało za nią. Kobietka zamarła widząc kto ich odwiedził, zaczęła się delikatnie trząść nie ze strachu, lecz bardziej ze zdziwienia, ponieważ zobaczyła osobę, której mimo wcześniejszy wiadomości nie spodziewała się tutaj, zwłaszcza, że nie nazywa się już tak, jak kiedyś i trudno ją zlokalizować. Tak oto opierając się o framugę drzwi od domu jej i jej narzeczonego stał brązowowłosy loczek, z swoim typowym sarkastycznym uśmieszkiem, z czarnych dżinsach i i starym, spranym, białym podkoszulku oraz swoim ciele greckiego boga. Sam i we własnej osobie, Harry Styles.
- Witaj Anastazjo, tęskniłaś? - powiedział swym niskim, seksownym, lekko zachrypniętym głosem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz