wtorek, 3 października 2017

poniedziałek, 2 października 2017

Rozdział 2

Cisza. Ciągnąca się, dłużąca cisza. Tylko tyle można było usłyszeć w samochodzie, który prowadził młody Styles.Anastazja, która jechała na miejscu pasażera, była przerażona tym, co mogło się wydarzyć i tym, co już się stało. Wiedziała, że on jest w coś zamieszany, ale nie sądziła, że naprawdę. W zasadzie nikt nie wierzył tym głupim pogłoskom, które ktoś rozpuścił w sąsiedztwie. Masz Ci los, a niespełna kwadrans temu widziała, jak zielonooki z zimną krwią zastrzelił Bogu ducha winnego mężczyznę, chociaż czy na pewno tak niewinnego? Życie jednak potrafi być bardzo zwodzące, a łatwo komuś przypisać łatkę po zwykłych pozorach. Harry nigdy nie był tym złym, dziewczyna pamiętała, że przecież jeszcze wczoraj pomagał jednej starszej pani z okolicy w pracach ogrodowych. Każdy sąsiad miał go za miłego, młodego mężczyznę, troskliwego i opiekuńczego człowieka, więc co tu się do diabła stało? Jakim cudem on był zdolny do czegoś takiego? Reznikov miała wielki mętlik w głowie w tamtym momencie. 

Dziewczyna pamięta to doskonale, ten metaliczny zapach krwi unoszący się dookoła i loczek, który stoi nad starszym od siebie facetem, który błaga go o litość, gdy ten bez zastanowienia pociąga za spust. Abby po raz pierwszy zobaczyła Harrego w takiej wersji, którą zresztą w późniejszym czasie sama została. Od tamtego momentu i ona stała się częścią tej "szajki". Miała postawione ultimatum: "Albo się dołączasz, albo giniesz", a ona nie miała jeszcze w planach wybierać się na Tamten Świat. W ciągu czasu spędzonego tam musiała dużo pracować nad sobą i swoimi zachowaniami oraz emocjami. Nie miała tak łatwo jak te wszystkie dziewczynki w fanficach. Abigail przebyła długa drogę,by stać się "legendą". W takich "organizacjach" kobieta nie ma prawa głosu, jest sprowadzona głównie do dwóch ról: "kochanki" lub kogoś od brudnej roboty, czyli zabójcą. Smale przypadła druga opcja.

- No dalej! Na co czekasz? Kończy nam się czas! Pociągniesz w końcu za ten spust! - krzyknął loczek na jednej z jej pierwszych akcji. Dla kobiety był to pierwszy raz, gdy miała kogoś zabić. Zastanawiała się, czy z nimi jest coś nie tak, że nie mają strasznego kaca moralnego? Przecież oni odbierają komuś życie, a nie co najwyżej lizaka. "Czy ja też taka się stanę?" pomyślała Ana. W pewnym momencie już wiedziała, że nie może się więcej wahać, bo inni zabiją ją, więc pociągnęła i jak diabli żałuje tego do dzisiaj. Na twarzy kobietki można było dostrzec grymas przerażenia i delikatnie przygryzła swoje spierzchnięte, bladoróżowe usta, do których wleciało kilka jej ognisto rudych włosów, które wymknęły się z końskiej kitki, którą zrobiła na szybko w samochodzie. 

- Otworzy ktoś te drzwi? Nie? Dobrze, ja to zrobię - westchnęła Avril, wyrywając Abby z zamyślenia. Dziewczyna nawet nie zauważyła, że stoi tak w bezruchu z tym nieszczęsnym talerzem w ręce już dobre parę minut, odkąd usłyszała o ucieczce Stylesa. Odetchnęła z ulgą, gdy uświadomiła sobie, że ten Harry w drzwiach to tylko iluzja, którą miała w głowie. " Ciekawe kogo diabli niosą o takie porze?" - pomyślała dziewczyna. - Już idę! Pali się, czy co? - dodała "mamusia" krzykiem idąc do drzwi. Po chwil dołączył do nim Henry, z a narzeczonym podreptała i farbowana brunetka, która miała już dość szamponetek, chciała wrócić do starego koloru, ale mniejsza o to. "Jeszcze ich tu brakowało" pomyślała Rosjanka, gdy zobaczyła, kto ich odwiedził. Jej przyszły szwagier z żoną. "Cudownie, po prostu wspaniale." dopowiedziała w myślach Abigail. Nie dała po sobie poznać ani jednej złej emocji, gdy zapraszała ich do środka z sztucznym jak piersi Pameli Anderson uśmiechem "przyklejonym" do twarzy. Na zewnątrz była oazą spokoju, lecz w środku aż gotowała się z irytacji tą rodzinką. Byli u niej tylko dwie minuta, a ona już miała kompletnie dosyć tego ich "Zjazdu rodziny Adamsów", bo inaczej tego nie zamierzała nazwać.

..............................................................................................................................

 Mój profil na Wattpadzie znajdziecie tutaj.
 Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę się wam podoba 😀😀😀 

niedziela, 1 października 2017

Zapychacz

Tak jak sam tytuł mówi, jest to na zapchanie 😂
Wstawię tutaj parę memów z 1D.
Memy są z Twittera, z różnych, cudownych, directionowych #, na których spędziłam wiele dobrych chwil ☺☺☺

Rozdział 1

Brunetka szła przez zatłoczone i zakorkowane ulice miasta. Wracała z pracy, dodajmy do tego, że była to bardzo nudna, papierkowa robota, której miła serdecznie dość, lecz czego się nie robi, by mieć dobre miejsce do życia, nie tonąć w długach i mieć oderwanie od spędzania czasu w domu, w którym trzeba wysprzątać, by było czyściej niż dla samej Perfekcyjnej Pani Domu na "test białej rękawiczki". Przyszła teściowa Abby była bardzo wymagająca i nie ukrywajmy faktu, że nie trawiła narzeczonej najmłodszego syna, z resztą z wzajemnością. Kobiety nigdy nie pałały do siebie sympatią, ale udawało się im zgodzić w pewnych kwestiach.

Kiedy doszła do domu, od razu popędziła do kuchni, gdzie idąc za śmiechem, zastałą Henrego wraz z Avril Callhaunt, której wizyty spodziewała się za tydzień, a nie teraz! To, że była zła, było mało powiedziane, ona była wściekła. Kobieta nienawidziła, gdy ktoś przyjeżdżał na dłużej, nie wtedy, gdy się zapowiedział, ale z zaskoczenia trochę wcześniej lub bez wcześniejszego uprzedzenia o takowych zamiarach. Abby uważała, że "teściowa" idealnie wpasowała się do swojego nazwiska, ponieważ spokojnie można ją "nazwać nawiedzoną".
- Widzę, że już wróciłaś, to mogłabyś się chociaż raz przydać i zrób obiad, przynajmniej w kuchni potrafisz coś zrobić, w porównaniu do Gilly. - powiedziała Avril z cynicznym uśmiechem.Po raz pierwszy kobieta stwierdziła, że młodsza "synowa" robi coś lepiej od tej starszej, którą ona przecież tak uwielbia. - I zrób mi kawy. - Dodała krótko.
 - Już się za wszystko biorę. - westchnęła dziewczyna, kładąc torebkę na krześle.

Po obiedzie młoda Smale zaczęła myć naczynia, a jej przyszła mamusia poszła odebrać telefon od jakiejś znajomej.
- Tak, och, o Boże, o Słodki Jezu!, już włączam. - Słychać było jedynie kawałki rozmowy. - Henry! Włączaj szybko kanał drugi, ważne wiadomości są! - krzyknęła.
- Policja oficjalnie potwierdziła poranne plotki. Z więzienia męskiego o zaostrzonym rygorze w niewiadomy nam sposób zbiegł bardzo niebezpieczny Ojciec Chrzestny, Boss nowej, zjednoczonej Mafii, Harry Styles. Informujemy, że mężczyzna jest na wolności i jest ekstremalnie groźny, prosimy o ostrożność. Jeśli ktoś go zobaczy prosimy o natychmiastowy kontakt pod 911 lub pod numer podany na ekranie. - Gdy prezenterka kończyła swój monolog, Abigail ze strachu upuściła wycierany przez siebie talerz, a w domu rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi. Młoda zaczęła panikować i pod nosem powtarzać "to się nie dzieje naprawdę", "to jest niemożliwe", dziewczyna szybko się przeżegnała i zaczęła wypowiadać szeptem słowa modlitwy: "Ojcze Nasz, któryś jest w niebie...", która została przerwana kolejnym dzwonkiem, gdy reszta domowników patrzyła na nią z dziwną i niezrozumiałą miną, dało się usłyszeć kolejny dzwonek, przez który już zdekoncentrowana Avril ruszyła do drzwi frontowych. Po paru sekundach ciekawe narzeczeństwo pognało za nią. Kobietka zamarła widząc kto ich odwiedził, zaczęła się delikatnie trząść nie ze strachu, lecz bardziej ze zdziwienia, ponieważ zobaczyła osobę, której mimo wcześniejszy wiadomości nie spodziewała się tutaj, zwłaszcza, że nie nazywa się już tak, jak kiedyś i trudno ją zlokalizować. Tak oto opierając się o framugę drzwi od domu jej i jej narzeczonego stał brązowowłosy loczek, z swoim typowym sarkastycznym uśmieszkiem, z czarnych dżinsach i i starym, spranym, białym podkoszulku oraz swoim ciele greckiego boga. Sam i we własnej osobie, Harry Styles.
- Witaj Anastazjo, tęskniłaś? - powiedział swym niskim, seksownym, lekko zachrypniętym głosem.